- Ja też nie - przyznał. - Gdyby jednak panienka coś wymyśliła, wszyscy bylibyśmy bardzo wdzięczni.

Drżąc, wróciła do salonu. Z pistoletem w ręku zwinęła się w kłębek pod kocem i patrzyła
było miłe.
– Charlie, Charlie, Charlie – mamrotał Luke.
- Nie. Nie chcę przeżywać tego od nowa. Nie jestem w stanie doświadczać
trzaśnięciami drzwiczek odgrodzili się od chaosu. Znowu byli sami z aresztowanym. Koszula
z ust. Dlaczego? Jak? W głowie jej się kręciło. Niedobrze!
- Jestem w stanie Oregon. Nie mógłbym cię skrzywdzić - odparł.
siostrę, i pomyłka rozwścieczyła go. Zaczął wydzwaniać do domu Wallace’ów. Czasem
– Daj spokój, Darren – wtrącił cicho jeden z miejscowych. – Moja stara słyszała od matki
- Nie, muszę porozmawiać z nim osobiście. Przysięgam, że to nie potrwa
jako pierwsza i wychodziła ostatnia.
się coraz głupszy.
wyciągnąć rękę i dotknąć Rainie. Ale obawiał się, że gdy zrobi najmniejszy ruch, ona rzuci
sprawę.

- Henry mnie potrzebuje.

pierwszy dostrzegła w jego oczach prawdziwe współczucie. Pewnie wiedział o ich sytuacji
poczuła ból. Znajomy zapach wody kolońskiej kusił i osłabiał jej wolę. Sprawiał, że chciała
z ust. Dlaczego? Jak? W głowie jej się kręciło. Niedobrze!

nawet się nie poruszył.


Nie znalazła na to odpowiedzi. Na szczęście w tym mo¬mencie rozległo się głośne pukanie do drzwi.
- Niestety, twoje prywatne sprawy stawiają mnie w nie¬przyjemnym położeniu. Niby chcesz, żebym była domow¬nikiem i członkiem rodziny, a tymczasem Ingrid zachowuje

mój uśmiech, najprawdopodobniej zrobiłabym wszystko, czego on by zapragnął.

Sandra Brown Żar
- O tobie i o tym, co powiedziałaś - odrzekł zgodnie z prawdą i opowiedział jej o swoich obawach.
tylko kwiatem...